Niemal każdemu z nas zdarzyło się kiedyś wgrać z dyskietki program o intrygującym tytule, entuzjastycznie opisany w jednym z zachodnich czasopism.
Jednak zamiast ekranu początkowego pojawił się enigmatyczny napis "This program requires Microsoft Windows", i program skończył pracę. Po powrocie do opisu okazuje się, że rzeczywiście petitem na dole strony jest napisane "Program must run under MS Windows". Dokładniejsza lektura czasopisma ujawnia, że przy bardzo wielu reklamach programów pojawia się podobny napis. Czym zatem są owe tajemnicze MS WINDOWS?
Wbrew pozorom nie jest to oddzielny system operacyjny, kolejny z dostępnych na
IBM PC, lecz normalny program użytkowy. Najbardziej przypomina on pod względem
posługiwania się bardzo rozbudowaną nakładkę na system operacyjny, coś jak
NORTON COMMANDER, o specyficznych właściwościach. Mam nadzieję, że użytkownicy
MS WINDOWS wybaczą mi to uproszczenie. Mam zamiar w dalszej części tekstu
wykazać jakościową różnicę pomiędzy MS WINDOWS a niemal każdą inną nakładką.
PIERWSZE SPOTKANIE
Załóżmy, że kolega zostawił nam komputer (koniecznie IBM PC) razem z lakoniczną
informacją, że na dysku "C": w katalogu "WINDOWS" są "okienka", a wszystkie katalogi poniżej "WINDOWS" zawierają programy, które wymagają obecności "okienek". Piszemy wiec z poziomu DOS'a zlecenie WIN i wchodzimy w świat WINDOWS. Nasz komputer powinien być wyposażony w mysz i najlepiej także w monitor kolorowy.
Po starcie programu zobaczymy copyright firmy MicroSoft, następnie komputer przejdzie w tryb graficzny i wyświetli na ekranie listę plików z aktualnego katalogu. Jeden z plików, pierwszy na liście będzie podświetlony, a na środku ekranu pojawi się graficzny kursor myszy w kształcie strzałki. Ponad listą plików będzie podany ciąg symboli stacji dysków dostępnych w naszym komputerze,
a także symbol aktualnego katalogu.
Niestety, nic nie mogę powiedzieć na temat kolorów, jakie będą na ekranie, kolejności wyświetlonych plików, nawet nie wiem, jakim krojem pisma będą te nazwy podane. Jeżeli nasz hipotetyczny kolega jest miłośnikiem historii średniowiecznej, to może to być gotyk.
Załóżmy jednak, że prywatne zainteresowanie naszego kolegi nie przeszło (jeszcze) w manię i na ekranie tekst jest wypisany dającymi się odczytać czcionkami. Zatem w drugiej linii ekranu powinna pojawić się tzw. banderola, czyli poziome menu. Zawiera ona zazwyczaj tylko kilka opcji, licząc od lewej są to "FILES", "VIEW", "SPECIAL", czasami jeszcze kilka innych. Ten początkowy ekran jest oknem systemowym, tzn. realizowany jest w nim program systemu operacyjnego, przypomina nam o tym napis "MS DOS EXECUTIVE" w najwyższej linii ekranu. Wszystkie operacje systemowe są teraz banalnie proste.
Np. chcąc zmienić aktywną stację dysków najeżdżamy myszą na jej symbol (ikonę) i dwukrotnie naciskamy przycisk myszy. Chcąc zmienić katalog, postępujemy tak samo. Aby skasować plik, najeżdżamy na jego symbol myszą, podświetlamy nazwę pliku, następnie otwieramy menu "FILES" i wybieramy z niego opcję "DELETE". System będzie chciał się upewnić, poprzez wyświetlenie okienka dialogowego, czy jesteśmy zdecydowani skasować plik. Jeżeli potwierdzimy nasz zamiar poprzez "OK", to plik zostanie skasowany.
Po kilku minutach zobaczymy, że wszystkie operacje systemowe, poruszanie się po różnych dyskach, katalogach, kasowanie, kopiowanie i przemianowywanie plików nie stanowią większego problemu.
Opanowaliśmy system operacyjny w przeciągu dziesięciu minut. Bez konieczności pamiętania kolejności parametrów w komendzie "COPY", bez podawania długich list katalogów w "CD", bez liczenia na palcach ilości stacji dysków w systemie i sprawdzania, czy możemy wydać komendę "E:", bo akurat nie pamiętamy, czy założyliśmy RAM-DYSK, czy też nie,
Uruchomienie programu na tym poziomie, odbywa się poprzez podświetlenie jego nazwy i podwójne naciśnięcie myszy. Uruchomienie programu znajdującego się w innym katalogu (jeżeli nie chcemy przechodzić do tego katalogu), poprzez otwarcie menu "FILES", wybranie opcji "RUN" i wpisanie w okienko dialogowe nazwy programu, który chcemy wykonać. DOS'owa zmienna PATH jest respektowana. Jeżeli uruchamiany program był napisany z myślą o współpracy z MS WINDOWS, to otrzyma on własne okienko, podobnie jak poprzednio system operacyjny. W tym okienku będzie prezentował wyniki, w nim też będzie prosił o wprowadzenie danych. Jeżeli uruchamiamy zwykły program, to zazwyczaj otrzymuje on do dyspozycji cały ekran i możemy w nim pracować, jakby w pamięci nie było MS WINDOWS. Nie jest to cała prawda, w dalszej części postaram się podać algorytm pracy przy uruchamianiu programów, nie przeznaczonych do pracy z MS WINDOWS.
Wielu czytelników zdziwi się. 1 MB kodu po to, aby mieć ładniejszy ekran i łatwiej zmieniać katalogi! Nie mają racji. To, co do tej pory przedstawiłem, jest tylko zewnętrzną powłoką MS WINDOWS. Powłoka ta ustala sposób komunikacji z użytkownikiem, deklaruje standard wprowadzania i wyprowadzania danych, jest też reklamą systemu. Prawdziwe oblicze "okienek" ukryte jest głębiej.
Przejawia się ono w kilku cechach MS WINDOWS, całkowicie obcych systemowi DOS.
Przede wszystkim jest to ogromna łatwość wymiany danych pomiędzy różnymi programami. Opracowanie wykresu jednym programem "BUSSINES GRAPHICS", narysowanie ładnej winiety innym programem rysunkowym, a następnie włączenie tego wszystkiego w tekst opracowywany pod edytorem nie przedstawia problemów. Oprócz tego na ekranie można otworzyć jednocześnie kilka okien i na gorąco szacować, jak będzie się miała winietka rysowana w jednym oknie do wykresu, który aktualnie powstaje w drugim. A jeżeli chcemy chwilowo przerwać rysowanie i wrócić do edytora tekstów, to nic prostszego. Wskazujemy myszą ramkę okienka edytora (tzn. wybieramy okno edytora jako aktywne) i możemy w nim pracować.
Użytkownicy pakietów zintegrowanych mogą powiedzieć, że mają to wszystko od dawna. Nie będzie to prawda. Pakiety zintegrowane są programami zamkniętymi, użytkownik może posługiwać się jedynie tymi modułami, które zostały włączone do pakietu przez projektantów. W wypadku MS WINDOWS sprawa ma się inaczej; to
użytkownik wybiera programy, które chcę uruchamiać, a setki niezależnych od siebie firm software'owych opracowują kolejne programy przeznaczone do pracy pod nadzorem MS WINDOWS.
Oprócz łatwości przenoszenia danych największą zaletą MS WINDOWS jest stan-
iaryzacja sposobu komunikacji z użytkownikiem w różnych programach. Każdy program musi być sterowany w ten sam sposób. Skrajnym menu po lewej stronie ekranu MUSI być "FILES". Program może pochodzić od dowolnego producenta, ale sposób wprowadzania danych MUSI być identyczny. O wygodzie takiego rozwiązania nie trzeba nikogo przekonywać. Pod MS WINDOWS załadowanie nowego pliku odbywa się ZAWSZE poprzez wybranie ze skrajnego lewego menu "FILES" opcji "NEW".
Dobrym przykładem jest obsługa urządzeń zewnętrznych, drukarek, ploterów, skanerów itp. Jeżeli zmieniliśmy typ drukarki, to przy pracy bez MS WINDOWS czeka nas kilka godzin na przeinstalowanie wszystkich programów. A jeżeli nie posiadamy dyskietek instalacyjnych (ponieważ programy dostały się w nasze ręce - powiedzmy, z pewnym naruszeniem praw autorskich), co wtedy? A jeśli chcemy mieć możliwość używania dwóch różnych drukarek przy tym samym programie, to czy
musimy trzymać na dysku dwie pełne kopie programu? Przy pracy bez MS WINDOWS będą same kłopoty. Jeżeli używamy "okienek", to kwestia dopisania nowej drukarki o listy zdefiniowanych w systemie jest prosta.
Po takim zabiegu wszystkie programy pracujące pod MS WINDOWS będą miały dostęp do nowej drukarki. Co najważniejsze, jest rzeczą obojętną, czy autorzy danego
programu przewidzieli użycie takiej właśnie drukarki mogła ona w momencie pisania programu wcale jeszcze nie istnieć.
Na koniec kilka danych technicznych oraz informacji dla aktualnych i przyszłych użytkowników MS WINDOWS:
- program powinien być instalowany z dyskietek instalacyjnych, polega to na serii odpowiedzi o konfigurację naszego systemu komputerowego,
- w zasadzie wymagana jest mysz, używanie MS WINDOWS bez myszy jest możliwe, ale niewygodne,
- podobnie z twardym dyskiem ? bardzo ułatwia pracę,
- zalecany byłby niezły monitor kolorowy (np. EGA), chociaż MS WINDOWS potrafią obsługiwać około 100 różnych kart graficznych, a wszystkie nowe karty graficzne są sprzedawane razem z programem (driver'em), do współpracy z MS WINDOWS. W procedurze instalacyjnej jest dokładnie opisane, w jaki sposób instalować niestandardowe urządzenie w systemie,
- MS WINDOWS ie są wybredne pod względem sprzętu, dadzą się uruchomić nawet na PC XT z dwoma napędami dysków elastycznych i monitorem HERCULES, ale prawdziwy "lwi pazur" pokazują dopiero przy dużych zestawach komputerowych,
- jeżeli nasz komputer posiada pamięć rozszerzoną w standardzie EMS wersja > = 4.0, to MS WINDOWS potrafią ją wykorzystać,
- jeżeli chcemy pracować z RAM-DYS-KIEM, to lepiej użyć programu RAM-DRIVE.SYS, który znajduje się na dyskietkach instalacyjnych, potrafi on założyć RAM-DYSK zarówno w pamięci EXTENDED jaki EXPANDED,
- nie uruchamiajmy programów nie przeznaczonych do pracy pod MS WINDOWS po wejściu w system. W szczególności nie uruchamiajmy żadnych programów rezydentnych. Jeżeli będziemy mieli szczęście, to komputer się od razu zawiesi, jeżeli nie, to zawiesi się przy końcu opracowywania najczęściej unikalnych danych,
- niemal wszystkie programy uruchamiane pod MS WINDOWS zapisują lub odczytują plik konfiguracyjny WIN.INI. Powinien być on w katalogu macierzystym "okienek". Raczej nie należy zmieniać zawartości tego pliku ręcznie, chyba, że dokładnie wiemy, co chcemy osiągnąć i wiemy, w jaki sposób to zrobić,
- wprawdzie otwarcie naraz na ekranie kilkunastu okienek jest bardzo widowiskowe, ale tak naprawdę to nigdy nie są potrzebne więcej niż dwa - trzy, pozostałe tylko zajmują pamięć i spowalniają pracę
- co jakiś czas wykonujemy komendę CHKDSK, czasami przy próbach uruchamiania oprogramowania nie przeznaczonego do pracy pod MS WINDOWS na dysku pozostają jakieś bez-przydziałowe sektory,
- tymczasowe pliki tworzone przez MS WINDOWS mają nazwy zaczynające się od znaku "r", po zakończeniu sesji z programem są one kasowane, ale jeżeli zakończyliśmy pracę przez restart komputera, to należy je potem wykasować samemu.
Od czego zacząć ? czyli, co jest na dyskietkach systemowych?
Firma MicroSoft ? producent MS WINDOWS dostarcza 10 dyskietek instalacyjnych (przynajmniej z wersją 2.03). Program instaluje się niemal samoczynnie. Wśród tych plików jest kilka programów typu EXE. Są to zarówno programy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania systemu, jak i kilka programów użytkowych.
Najważniejsze z nich to:
- CONTROL.EXE ? obsługujący MS WINDOWS od strony konfiguracji ? kolory, kroje pisma, nowe drukarki itp.
- NOTEPAD.EXE ? podręczny edytor tekstu, przydatny przy poprawianiu krótkich plików np. typu .SYS lub .BAT
- WRITE.EXE ? odrobinę bogatszy edytor tekstu, w założeniu profesjonalny, lecz mało przydatny
- PAINT.EXE ? program graficzny, mało ambitny, lecz od biedy do użytku.
- CALENDAR.EXE ? kalendarz z notatnikiem
- CALC.EXE ? podręczny kalkulator, do prostych przeliczeń
- TERMINAL.EXE ? do nadawania i odbioru poczty elektronicznej
- REVERSI.EXE ? prosta gra logiczna, pożeracz czasu.
Wydaje mi się, że MicroSoft celowo dołączył do pakietu programy, które potencjalnie są bardzo użyteczne, ale sprawiają wrażenie nie skończonych bądź nie dopracowanych. Miałoby to na celu zachęcenie właścicieli MS WINDOWS do zakupu prawdziwie profesjonalnego oprogramowania przeznaczonego do pracy w środowisku MS WINDOWS. Te programy, to doskonałe edytory tekstu (np. MS WORD, AMI), programy graficzne (MS PAINTBRUSH, ART & LETTERS) oraz cała gama (obecnie
ponad 500 pozycji) innych. Niestety, o ile same MS WINDOWS kosztują bardzo przystępnie (poniżej 100 $ za pełną instalację), o tyle np. sam MS-WORD, wersja przystosowana do pracy z "okienkami", kosztuje ponad 400 $.
Co dalej ? czyli bardziej konkretne informacje techniczne, opisy kilku programów działających pod MS WINDOWS, rady dla użytkowników, programistów i zwykłych ciekawskich ? w następnych numerach "Bajtka"
P.S. Skąd się wziął tytuł?
Jest grupa czytelników, którzy się ironicznie uśmiechali czytając ten tekst. Są to (niestety, bardzo nieliczni w Polsce) użytkownicy, komputera APPLE MACINTOSH. Oni to wszystko, o czym pisałem, znają doskonale. Dla nich nie jest to jeszcze jedna nakładka na system operacyjny, ale podstawowy i naturalny tryb pracy. Znają ten tryb od 1984 roku, od powstania pierwszej wersji ich komputera. Z
pewnością także pamiętają pełne ironii i kpiny opinie firm IBM i MicroSoft na temat systemu operacyjnego zainstalowanego w MACINTOSH'u i całej ideologii systemów typu "User FRIENDLY". No cóż, minęło kilka lat i obecnie pan Bili Gates - szef firmy MicroSoft publicznie oświadcza, że wszystkie nowe programy z jego firmy będą przystosowane do pracy pod MS WINDOWS, a wersja DOS'owa może już nie zawsze być dostępna. Z drugiej strony, firmie APPLE trudno dalej nazywać IBM PC
pudełkiem na złom, gdzie wstawia się zakupione po różnych wyprzedażach pojedyncze karty - MACITOSH stał się też komputerem o otwartej architekturze.
Zatem nie tyle "góra" (Microsoft) przyszła do "Mahometa" (Apple), ile i "góra" i "Mahomet" zaczęły podążać sobie naprzeciw.
M.Z.
Bajtek, wrzesień 1990