Duże firmy programistyczne wchodzą na nasz rynek. Wprawdzie w większości przypadków odbywa się to za pomocą programów nie przystosowanych do polskiego rynku (literki!), ale pojawiło się już kilka chlubnych wyjątków. Jednym z nich jest Lotus 1-2-3 w wersji 2.3
1-2-3 specjalnie przedstawiać nie trzeba - pisaliśmy o nim w zeszłym roku we wrześniu, nazwę znają praktycznie wszyscy użytkownicy PC-etów, wiele osób przynajmniej raz gdzieś, kiedyś go widziało. Zainteresowanych samym programem odsyłam więc do testu jego poprzednika - nowa wersja różni się odeń różnymi elementami, które postaram się pokrótce przedstawić dalej w tekście, dla nas jednak najciekawsze było nie szukanie nowości w programie, a ocena stopnia jego spolszczenia.
Lotus w swoich pracach nad przetłumaczeniem 1-2-3 (nota bene odbyły się one w Warszawie, tuż koło Placu Zamkowego) oparł się przede wszystkim na wbudowanym w MS-DOS systemie obsługi znaków i klawiatur narodowych (patrz tekst obok - Code Page 852). Ma to dwie wady - po pierwsze, wymusza korzystanie z nowszych wersji DOS-u. Po drugie, w trybie tekstowym na stanowiących w Polsce większość kartach monochromatycznych, zamiast liter widoczne będą krzaczki. Na kartach VGA i EGA problemu nie ma, choć trzeba najpierw odpowiednio skonfigurować system operacyjny (co zostało łopatologicznie opisane w instrukcji).
Na szczęście dla wszystkich użytkowników Herculesa można pracować również w trybie graficznym, w którym polskie litery są widoczne bez żadnych problemów. No, może z tym "bez problemów" to lekka przesada. Zainstalowałem program na komputerze wyposażonym w dwie karty graficzne - VGA i Herculesa (a właściwie HGC-1280, opisywaną gdzie indziej w tym numerze; żaden inny program korzystający z Herculesa w trybie graficznym nie sprawiał mi na tej karcie problemów). Podczas konfigurowania Lotusa jasno i precyzyjnie tłumaczyłem mu, że ma pracować zarówno w trybie tekstowym jak i graficznym na Hercule-sie. Niestety - bez skutku. Dopóki praca odbywała się w trybie tekstowym, wszystko było dobrze, gdy tylko usiłowałem przejść do trybu graficznego (uruchamiając nakładkę WYSIWYG) obraz przenosił się z monitora monochromatycznego na kolorowy. Próbowałem kilka razy - bez rezultatu, aż w końcu w przebłysku inteligencji zmieniłem typ wyświetlacza nie w programie instalującym a w trakcie pracy nakładki WYSIWYG - i to wreszcie pomogło. W trybie graficznym na Herculesie były polskie litery (inna sprawa, że ruch myszą powodował sieczkę na ekranie monitora podłączonego do karty VGA). W spokojniejszych konfiguracjach tego typu problemów być nie powinno.
Nie opisując po kolei wszystkiego co robiłem z programem, mogę swoje wnioski podsumować tak: spolszczenie dotyczy samego 1-2-3, ekranu i wydruku oraz części dokumentacji. Pozwoliło to na łatwe przygotowanie w ciągu kilkunastu minut zamieszczonego obok wydruku, zawierającego fragment naszej ankiety. Przygotowanie polskiego komentarza do wykresu i nawigowanie wśród opisanego po polsku menu jest bardzo wygodne, nawet jeżeli trzeba zgadywać na którym klawiszu jest "ę" (już wiem - zamiast cudzysłowu!). Pod tym względem LOGIKA która dokonywała spolszczenia programu spisała się na medal - to, co zostało zrobione, jest zrobione starannie i wymaga jedynie kosmetycznych poprawek, o których nie warto pisać.
Zostały jednak rzeczy nie ruszone - czyli programy wspomagające, uczące i większa część dokumentacji. Czasami prowadzi to do śmiesznych efektów. Dla przykładu - ponieważ nie znam Lotusa zbyt dobrze, postanowiłem zacząć od uruchomienia nauczyciela (to taki program, pokazujący po kolei podstawowe opcje i sposób ich wykorzystania). Nauczyciel zna tylko angielski, co jest jego dużą wadą w spolszczonym pakiecie, ale dla kogoś zaprawionego w bojach z amerykańskimi programami nie stanowi większej przeszkody. Pierwsze moje skrzywienie wywołał wygląd ekranu -zamiast niektórych znaków semigrafićz-nych, stosowanych do rysowania strzałek wskazujących ważne w danej chwili fragmenty ekranu, rosły porzeczki. Potem okazało się, że nauczyciel żąda wydawania komend działających w wersji angielskojęzycznej - np. "L" zamiast Load, tymczasem w wersji polskiej "L" zostało zastąpione przez "W" jak Wczytaj (przykład jest zmyślony, ale pokazuje sens problemu). Żeby nauczyciel nie sprawdzał, co nacisnąłem, byłoby pół biedy, niestety - twardo żądał naciśnięcia "L", którego z kolei nie rozumiał spolszczony Lotus 1-2-3. Zrezygnowałem z korzystania z nauczyciela, jak się potem okazało nie całkiem słusznie, gdyż można zmusić program do pracy w wersji oryginalnej, po angielsku.
Oprócz nauczyciela (właściwie dwóch tego typu programów), który działa wyłącznie po angielsku, jest jeszcze kilka rzeczy, czekających na polską wersję. Rozprowadzany jako część pakietu program pomocniczy Print Graph (zgadnijcie do czego służący), jest od początku do końca po angielsku. Gruba angielska dokumentacja, licząca sobie kilka pokaźnych tomów in quarto, w wersji polskiej schudła do trzech broszurek. Nie znaczy to, że instrukcja jest niekompletna, jednak nie jest tak wyczerpująca, jak jej pierwowzór.
Na deser zostawiłem rzecz najbardziej rzucającą się w oczy, choć stosunkowo mało istotną - na okładce instrukcji znajduje się piękny tytuł "Instrukcja Użythow-nika". I tak lepsze to niż "użydkownik", który mógłby wzbudzić znacznie większe kontrowersje. Zrobić taki błąd na okładce to swoisty sukces, tym dziwniejszy, że w samej instrukcji nie ma wielu błędów ortograficznych, jest za to trochę błędów polegających na przeniesieniu angielskiej składni do polskiego tłumaczenia.
Przejdźmy teraz do samego programu, zostawiając na boku nasze krajowe potrzeby. Wersję 2.3 wyposażono w kilka bardzo wygodnych innowacji, z których chyba najważniejsza jest nakładka WYSIWYG. Pozwala ona na pracę w trybie graficznym, w którym na ekranie widać zarówno dane w postaci tekstowej (napisane - co ważne - taką samą czcionką jaka znajdzie się na wydruku) jak i wbudowane w arkusz wykresy. Na tym jednak nie kończą się możliwości WYSIWYG-a. W nakładkę wbudowano na przykład możliwość edycji wykresów - dołączania nowych elementów graficznych, ustalania kolorów i rozmiarów obiektów, z których składa się rysunek.
Możliwości graficzne wersji 2.3 zostały mocno poprawione. Poprzednie wersje programu były pod tym względem zdecydowanie słabe, dysponując tylko trzema wariantami wykresów. Sytuacja poprawiła się wyraźnie - do zestawu dołączyły cztery kolejne typy wykresów i możliwość ich ręcznego poprawiania, co wprawdzie jeszcze nie pozwala na skuteczne konkurowanie na tym polu z np. Quattro Pro (które opiszemy za miesiąc), ale wydatnie zmniejsza dystans, jaki dzielił oba programy.
Inne poprawki w stosunku do wcześniejszych wersji programu, to przede wszystkim dwie następne nakładki, z których jedna - VIEWER - służy do szybkiego przeglądania zawartości arkuszy znajdujących się na dysku (znakomicie ułatwia to znalezienie akurat potrzebnego arkusza, którego nazwy nie pamiętamy). Druga nakładka, służąca do bardziej wyrafinowanych zadań, analizuje zgodność formuł znajdujących się w arkuszu - istnieje wiele sposobów na popełnienie błędu, AUDITOR potrafi część z nich wychwycić i tym samym zaoszczędzić czasu potrzebnego do ręcznego znalezienia błędu. W odróżnieniu od wcześniejszych wersji 1-2-3 2.3 potrafi drukować w tle, pozwalając na kontynuowanie pracy bez potrzeby czekania na zakończenie działania drukarki.
Program (tak samo jak wersja 2.2) jest zabezpieczony przed kopiowaniem - można go albo uruchamiać z dyskietką kluczową, albo zainstalować na stałe - co można jednak zrobić ograniczoną liczbę razy. Ponieważ nie byłem pewien, czy zostawię 1-2-3 2.3 u siebie na dysku, postanowiłem uruchamiać go zawsze z kluczem - i zawiodłem się, gdy próbowałem uruchomić Lotusa w okienku DOS-u pod Windows. Pomógł dopiero salut ctrl-alt-del, co świadczy o tym, że przyjęty schemat zabezpieczania nie jest aż tak wygodny, jak się wydaje producentowi programu. Cóż...
Nie podejmuję się wydać ostatecznego werdyktu na temat programu, czas pokaże, czy wersja 2.3 ma szansę ustanowić jakiś standard w dziedzinie arkuszy kalkulacyjnych. Jedno jednak nie ulega dla mnie wątpliwości: opisana wersja jest pierwszym prawdziwie spolszczonym zachodnim programem, z jakim miałem do czynienia, realizującym stawiane przed nim zadania (np. sortowanie według polskiego alfabetu) nie na zasadzie sztuczek i trików, ale dzięki rzeczywistemu i solidnemu zmodyfikowaniu programu. To się chwali!
ZALETY
- rzeczywista implementacja polskich liter
- możliwość pracy w trybie wysiwyg
- rozszerzone możliwości tworzenia wykresów
- nowe narzędzia wspomagające pracę
WADY
- skromna dokumentacja
- nienajlepsze możliwości graficzne
- brak polskiego programu uczącego
Marcin Borkowski
Bajtek, kwiecień 1992