Pytanie to wcale nie jest śmieszne, zwłaszcza jeśli jest się pełnym wrażeń po pokazie "Music Equipement", zorganizowanym przez firmy Langowski i Vicomus. Przedstawiono tam wszystko to, co jest potrzebne do tworzenia muzyki.
Był to wprawdzie sprzęt elektroniczny, lecz keyboard firmy KORG czy YAMAHA z powodzeniem naśladowała całą orkiestrę symfoniczną.
Ktoś powie, że jest to muzyka elektroniczna, komputerowa. W tym miejscu należy wytłumaczyć zasadnicza różnicę między muzyką komputerową a elektroniczną. Muzyka komputerowa to taka, która używa komputera jako szybkiej maszyny liczącej, mogącej wspomóc kompozytora. Jest to wykorzystanie komputerów (stworzonych do ogólnie znanych celów) w muzyce, a muzyka elektroniczna nie korzysta z komputerów jako takich, lecz z różnych instrumentów będących cudami techniki w równym stopniu jak komputery.
Przepraszam, skłamałbym, jeśli stwierdziłbym, iż muzyka elektroniczna nigdy nie korzysta z komputerów.
Oczywiście, korzysta, lecz też w odmienny sposób. Na przykład komputer Atari ST, zaprzęgnięty do tworzenia muzyki elektronicznej, nie będzie używał własnego generatora dźwięków, lecz tylko przetwarzał i obrabiał dane dostarczone mu przez MIDI.
To właśnie MIDI - uniwersalny interface muzyczny do komputerów - zunifikował przetwarzanie muzyki przez komputery jako takie. Obecnie nie tworzy się już profesjonalnych programów muzycznych generujących dźwięki przez wbudowane układy komputera, tylko takie, które jak najsprawniej potrafią poddać obróbce dane dostarczone przez MIDI.
Wróćmy do problemu maszynki naśladującej w jednym ze swych trybów np. orkiestrę symfoniczną. To, co słyszymy, jest bliskie ideału albo... jest idealne. W żaden sposób ucho ludzkie nie rozpozna, czy dany fragment był zagrany przez dwudziestu muzyków, czy może był wywołany przyciśnięciem jednego klawisza. Jest to oczywiście ułatwienie dla muzyków, kompozytorów, lecz czyż nie prowadzi to do spłycenia sztuki, jaką powinna być muzyka? Są różne opinie na ten temat.
A ty, Czytelniku, zapewne też chciałbyś mieć ponad tysiąc różnych instrumentów muzycznych (o realnych dźwiękach) w jednym "pudełku", stojącym w rogu twego pokoju. Piękna wizja, lecz to "pudełko" nie wystarczy, zawsze trzeba będzie mieć słuch muzyczny, talent i to co zwane jest >iskrą bożą<, aby tworzyć muzykę w pełnym znaczeniu tego słowa.
Co widziałem na owym pokazie instrumentów muzycznych? Były tam klawiatury z wbudowanymi stacjami dysków, na karty magnetyczne. Większość tych urządzeń posiadała wyświetlacze ciekłokrystaliczne, na których stale były podawane informacje dla użytkownika. Na pewno niektóre z tych cudów elektroniki w swym skomplikowaniu prześcignęły niejeden komputer, np.: niektóre ekrany ciekłokrystaliczne przedstawiały wielofunkcyjne menu, po którym można się było poruszać na sposób taki, jak jest to zrealizowane w X-TREE lub NORTON COMMANDER-ze.
Dzięki możliwościom układów elektronicznych mieszczącym pod klawiaturami można było modyfikować obwiednie dźwięku nuty, częstotliwość i wszystko inne, co w jakikolwiek sposób łączy się z tworzeniem dźwięków Prawie wszystkie instrumenty posiadały kardynalny zestaw efektów specjalnych, jak bicie dzwonów, odgłos przejeżdżają pociągu, krzyk kobiety, śmiech, deszcz, fale morskie itd. itp. Większość klawiatur reagowała n siłę nacisku na klawisz. Własną kompozycję można było ułożyć, wprowadzić do pamięci maszyny bądź na dyskietkę.
Te maszyny nie są tworzone dla przyjemności dyletantów, lecz zostały wyprodukowane z myślą o profesjonalistach, aby pomóc i przyśpieszyć tworzenie dzieł muzycznych. Dla maluczkich zostały wyprodukowane maszynki o odpowiednio mniej skomplikowanej budowie.
Poza klawiaturami muzycznymi na rzeczonym pokazie były generatory tonów, moduły dźwiękowe i różne miksery. Generatory tonów i dźwięków są częścią systemu MIDI - to one generują dźwięki, które potem może przetwarzać komputer.
Reasumując: szybki postęp w dziedzinie elektroniki spowodował lawinowy rozwój
i powstawanie nowych - coraz doskonalszych instrumentów muzycznych sterowanych mikroprocesorami. Maszyny owe Dzisiaj są rewelacją na skalę światową, lecz zapewne Jutro będą tylko historią...
Bajtek, kwiecień 1990